List do Świętego Mikołaja nr 21/2025
Święty Mikołaju ![]()
Pisze do Ciebie starsza kotka o imieniu Misia.
Nie jestem kotką, która lubi się przytulać ani taką, która głośno miauczy o uwagę. Raczej udaję, że mnie nie ma. Chowam się cicho, w kącie, obserwując świat z bezpiecznej odległości.
Przez długi czas mieszkałam na działce u starszej pani. Rodziłam kilka razy w roku, ale moje dzieci… żadne z nich nie zostawało ze mną na dłużej. Były chore, głodne, a działka pełna była niebezpieczeństw. Za każdym razem myślałam, że tak już musi być.
Pewnego dnia zebrałam w sobie odwagę i przeniosłam się do szklarni u innej pani. To tam po raz pierwszy ktoś mi pomógł. Mnie i moją trójkę dzieci zabrano do domu tymczasowego. Myślałam, że to już koniec moich trosk, ale w gabinecie weterynaryjnym okazało się, że znów jestem w ciąży. Na szczęście pomoc przyszła na czas.
Dziś mieszkam w fundacji. Jestem tu z dwójką moich dzieci – trzecie znalazło już swój własny dom. Ja sama wciąż jestem dzika i bardzo nie ufam ludziom. Boję się dotyku, hałasu i nowych miejsc. Ale najbardziej na świecie chcę, żeby moje dzieci znalazły swoje bezpieczne domy, takie na zawsze.
Powiedziałam moim dzieciom, żeby one też napisały do Ciebie listy, bo bardzo wierzę, że przed nimi jeszcze wiele dobrego. Że los się do nich w końcu uśmiechnie i że spotkają ludzi, którzy pokażą im, czym jest ciepło, spokój i miłość.
Mikołaju, nie proszę o wiele. Marzyłabym o własnej budce, w której mogłabym się schować i poczuć, że mam swoje miejsce. W przytulisku często udaję, że mnie nie ma – taka budka byłaby dla mnie jak mały azyl.
Poproszę też o jedzonko bezzbożowe ![]()
![]()
![]()
![]()
Jeśli możesz, pamiętaj o nas – o mnie, cichej Misi, i o moich dzieciach, które zasługują na lepsze życie, niż to, które ja znałam.



